Pracownia kulinarna: od listy zakupów do wspólnego obiadu
W pracowni kulinarnej codziennie powstaje obiad dla całej grupy. Ale gotowanie jest tu tylko ostatnim krokiem. Wszystko, co dzieje się wcześniej, jest równie ważne.
Najpierw jadłospis
Na początku tygodnia siadamy razem i układamy jadłospis. To ćwiczenie trudniejsze, niż się wydaje: trzeba pogodzić różne gusty, pamiętać o dietach i zmieścić się w budżecie. Uczestnicy uczą się przy tym ustępować i argumentować.
Potem lista zakupów i sklep
Z jadłospisu robimy listę zakupów. Sprawdzamy, co już mamy w szafce, a czego brakuje. Potem idziemy do sklepu – i to jest pełnoprawny trening: odnalezienie produktów, porównanie cen, zapłacenie i sprawdzenie reszty.
Dla wielu osób samodzielne zakupy były wcześniej barierą nie do przejścia. Po kilku miesiącach robią je bez naszej pomocy.
Na końcu gotowanie
W kuchni każdy dostaje zadanie na miarę swoich możliwości. Jedna osoba obiera warzywa, druga pilnuje garnka, trzecia nakrywa do stołu. Uczymy się też rzeczy, o których łatwo zapomnieć: mycia rąk, bezpiecznego obchodzenia się z nożem i kuchenką, sprzątania po sobie.
Jesień to czas przetworów
Późnym latem i jesienią robimy przetwory: dżemy, ogórki, kompoty. Przed świętami pieczemy ciasta. Część wyrobów trafia na nasze kiermasze.
Po co to wszystko
Bo umiejętność przygotowania sobie ciepłego posiłku jest jedną z tych rzeczy, które realnie decydują o samodzielnym życiu. Uczestnik, który potrafi zaplanować, kupić i ugotować obiad, jest po prostu mniej zależny od innych.
