Trening umiejętności społecznych: po co ćwiczyć zwykłe rozmowy

Rysunek: pięć osób siedzi w kręgu na krzesłach w jasnym pokoju i rozmawia

Raz w tygodniu siadamy w kręgu i rozmawiamy. Z boku wygląda to zwyczajnie, ale to jedne z ważniejszych zajęć w naszym Domu.

Co jest naprawdę trudne

Osoby, które trafiają do nas po długiej chorobie albo po latach spędzonych w domu, często nie mają problemu z rzeczami skomplikowanymi. Mają problem z prostymi: zapytać o coś w okienku, poprosić sąsiada o przysługę, powiedzieć lekarzowi, co je boli, odmówić komuś.

Każda taka sytuacja nieprzećwiczona urasta do rozmiarów przeszkody. A im dłużej się jej unika, tym większa się robi.

Jak to ćwiczymy

Odgrywamy scenki. Jedna osoba jest urzędnikiem, druga interesantem. Potem zamieniamy się rolami i omawiamy, co poszło dobrze, a co można powiedzieć inaczej. Ćwiczymy między innymi:

  • rozmowę w przychodni i w urzędzie,
  • zakupy i reklamację towaru,
  • rozmowę telefoniczną,
  • proszenie o pomoc i odmawianie,
  • przedstawienie się nowej osobie.

Rozmowa o emocjach

Druga część zajęć to rozmowa o tym, co dzieje się w naszym życiu. Uczymy się nazywać emocje i rozpoznawać sygnały, że zbliża się gorszy okres. Nikt nie musi mówić, jeśli nie chce – obecność w kręgu wystarczy.

Najczęstsze zdanie, jakie słyszymy po kilku miesiącach: „myślałem, że tylko ja tak mam”.

Efekt widać poza Domem

To zajęcia, których rezultatu nie widać u nas, tylko w mieście: kiedy ktoś sam pójdzie do apteki, sam zadzwoni do przychodni, sam wróci autobusem. Właśnie o to chodzi.