Trening umiejętności społecznych: po co ćwiczyć zwykłe rozmowy
Raz w tygodniu siadamy w kręgu i rozmawiamy. Z boku wygląda to zwyczajnie, ale to jedne z ważniejszych zajęć w naszym Domu.
Co jest naprawdę trudne
Osoby, które trafiają do nas po długiej chorobie albo po latach spędzonych w domu, często nie mają problemu z rzeczami skomplikowanymi. Mają problem z prostymi: zapytać o coś w okienku, poprosić sąsiada o przysługę, powiedzieć lekarzowi, co je boli, odmówić komuś.
Każda taka sytuacja nieprzećwiczona urasta do rozmiarów przeszkody. A im dłużej się jej unika, tym większa się robi.
Jak to ćwiczymy
Odgrywamy scenki. Jedna osoba jest urzędnikiem, druga interesantem. Potem zamieniamy się rolami i omawiamy, co poszło dobrze, a co można powiedzieć inaczej. Ćwiczymy między innymi:
- rozmowę w przychodni i w urzędzie,
- zakupy i reklamację towaru,
- rozmowę telefoniczną,
- proszenie o pomoc i odmawianie,
- przedstawienie się nowej osobie.
Rozmowa o emocjach
Druga część zajęć to rozmowa o tym, co dzieje się w naszym życiu. Uczymy się nazywać emocje i rozpoznawać sygnały, że zbliża się gorszy okres. Nikt nie musi mówić, jeśli nie chce – obecność w kręgu wystarczy.
Najczęstsze zdanie, jakie słyszymy po kilku miesiącach: „myślałem, że tylko ja tak mam”.
Efekt widać poza Domem
To zajęcia, których rezultatu nie widać u nas, tylko w mieście: kiedy ktoś sam pójdzie do apteki, sam zadzwoni do przychodni, sam wróci autobusem. Właśnie o to chodzi.
